Zainteresowanie żeglarstwem zrodziło się we mnie jeszcze w okresie szkoły podstawowej. Jak tylko potrafiłem starałem się wzbogacać swoją wiedzę na ten temat. Kolekcjonowałem czasopisma, czytałem fachową literaturę, oglądałem programy telewizyjne. Będąc w liceum dysponowałem już bardzo obszerną wiedzą teoretyczną w tym zakresie, ale wciąż brakowało mi praktycznej znajomości.

UWAGA: Poniższy tekst zawiera materiał o treści erotycznej ;-)

 

Marzyłem o dalekich rejsach, morskich przygodach i śpiewaniu szant, ale najbardziej elektryzowała mnie myśl o towarzystwie twardych, dojrzałych mężczyzn, prawdziwych ?wilków morskich?. Kiedy ukończyłem studia i zacząłem pracować zawodowo postanowiłem, ze wszystko, co uda się mi zaoszczędzić będę odkładał na swój własny, prywatny jacht. Tymczasem, jednak nie było mnie stać nawet na niewielką łódź.

Któregoś dnia, przeglądając internet, mignęła mi w przeglądarce informacja o spotkaniu klubu żeglarskiego w moim mieście. Zainteresowany, kliknąłem w linka i otworzyłem witrynę. Spotkania odbywały się każdą sobotę o godzinie osiemnastej w lokalu prywatnym. Pod informacją podano kontakt dla zainteresowanych. Nie zastanawiając się zbyt długo zatelefonowałem pod wskazany numer. Przedstawiłem się grzecznie i zapytałem, czy mam szansę zostać przyjęty do klubu. Zdecydowany, ale dość miły męski głos poinstruował mnie, żebym w najbliższą sobotę, kwadrans przez osiemnastą czekał na przystanku tramwajowym, przed stadionem. Ustaliliśmy, że moim znakiem rozpoznawczym będzie niebieska, sportowa koszulka.

O wyznaczonej godzinie podszedł do mnie mężczyzna w wieku około czterdziestu kilku lat, o masywnej sylwetce. Szerokie bary budziły respekt, potężne ręce, aż po same łokcie porośnięte były krótkimi, czarnymi włoskami a pod koszulką zarysowywał się uroczy brzuszek. Opaloną, sympatyczną twarz okalał gęsty zarost a włosy na głowie były krótko przystrzyżone. Szczere spojrzenie szarych oczu budziło zaufanie.
- Cześć. Mam na imię Darek.
- Robert - przedstawiłem się.
- Podjedziemy tramwajem. To niedaleko stąd.
Wsiedliśmy do nadjeżdżającej siedemnastki i po kilku minutach byliśmy w starej części miasta, gdzie większość zabudowań stanowiły poniemieckie kamienice z ciemnej cegły. Skierowaliśmy się do jednej z nich. Darek wskazał mi drogę w dół, w kierunku suteryn. Z zewnątrz drzwi niczym nie wyróżniały się od pozostałych, w środku natomiast zobaczyłem przestronną, gustownie urządzoną salę wypełnioną stolikami i krzesłami. Ściany wyłożono ciemną boazerią, tak modna w drugiej połowie XX wieku. Zawieszone na nich malowidła przedstawiały sceny związane z morskimi wyprawami. Na szafkach i półkach porozmieszczano różnej wielkości modele okrętów, statków i jachtów. W kącie stała biblioteczka ciasno upchana książkami, którym w tej chwili nie miałem czasu się przyjrzeć. Obok niej wisiała mapa basenu Morza Śródziemnego z zaznaczonymi trasami rejsów. Porozmieszczane na ścianach kinkiety dawały przytłumione światło stwarzając nieco tajemniczą atmosferę. W lokalu przebywało kilkunastu mężczyzn w wieku powyżej trzydziestu lat. Wyglądało na to, że ja ze swoimi dwudziestu sześcioma latami jest tutaj wyjątkiem. Darek podprowadził mnie do stolika, przy którym siedziały cztery osoby i przedstawił mi swoich kolegów. Najmłodszy z nich - Adrian, atletycznie zbudowany blondyn o niebieskich jak lazur oczach niedawno skończył trzydziestkę. Siedzący naprzeciw przystojny, czterdziestodwuletni szatyn z hiszpańskim zarostem na twarzy, o niedźwiedziej posturze miał na imię Maciek. Obok niego zajmował miejsce nieco już siwiejący na skroniach Grzegorz - pięćdziesięciosześciolatek o zamyślonej twarzy. Jego przeciwieństwem był Bogdan - sześćdziesięcioletni, posiadający jednakże imponującą muskulaturę mężczyzna, wesoły i wyjątkowo żwawy jak na swój wiek. Mocno ogorzała od słońca twarz nadawała mu wygląd doświadczonego wygi, zahartowanego w trudach wypraw morskich człowieka, który niejedno już przeżył. Po krótkim zapoznaniu się padło pytanie o moje umiejętności i doświadczenie. Szczerze odpowiedziałem, że nie brałem jeszcze udziału w żadnej wyprawie a moja wiedza ogranicza się wyłącznie do czystej teorii. - Nie martw się. Każdy z nas kiedyś zaczynał - pocieszył mnie Darek - Przy nas wszystkiego się nauczysz. Musisz tylko udowodnić, że twoje zainteresowanie żeglugą jest autentyczne. Że nie jest to tylko chwilowy kaprys lub chęć zaimponowania kolegom.
- W jaki sposób ? - zapytałem.
- Za dwa miesiące zaczyna się sezon żeglarski. Jeżeli chcesz, to zabierzemy cię ze sobą. Rozpoczniesz swoją naukę i jednocześnie będziesz miał sposobność, aby się wykazać.
- Jasne, że chce ! - omal nie krzyknąłem z radości.
- Spokojnie - ostudził mój zapał Darek - Musisz mieć świadomość, że czeka cię ciężka praca i że be sprzeciwu będziesz wykonywał wszystkie polecenia.
- Ma się rozumieć - odpowiedziałem pełen entuzjazmu.

Zaraz, na początku zostałem poinstruowany, że wszyscy w tym gonie, bez względu na wiek, zwracają się do siebie po imieniu. Kiedy bliżej poznałem swoich nowych kumpli dowiedziałem się również, ze Bogdan, Grzegorz i Darek są żonaci, Maciek niedawno się rozwiódł, a Adrian pozostał kawalerem z powodów, których nie chciał wyjawić. Zresztą, szanując prawo do prywatności, nikt nie próbował go o to wypytywać.

Nadszedł czerwiec i nasza grupka szykowała się do wyprawy. W tym roku celem była Grecja. Mieliśmy wypłynąć z Saint Lamber w południowej Francji. 10 czerwca obładowany bagażem stawiłem się na lotnisku w oczekiwaniu na samolot do Marsylii. Nasza załoga była już w komplecie. W pogodnym nastawieniu, wesoło rozmawiając wsiedliśmy na pokład samolotu. Bogdan, Grzegorz i Darek nie ukrywali zadowolenia, że udało się im na jakiś czas uwolnić od gderliwych żon.

Od pierwszego dnia, gdy tylko wypłynęliśmy w morze dopisywała nam słoneczna pogoda, toteż moi towarzysze pościągali z siebie wszystko, pozostając w samych szortach. Piękne, wysportowane ciała dojrzałych facetów przyciągały mój wzrok i trudno było mi myśleć o czymkolwiek innym. Niektórzy byli fajnie owłosieni, inni mieli na skórze imponujące tatuaże. Najbardziej podobał się mi Maciek. Postawny mężczyzna, z czapką kapitana na głowie, miał cały tułów łącznie z plecami gęsto porośnięty niemalże niedźwiedzim futrem. Podobnie zresztą jak masywne, silne nogi. Takie chłopy i żadnej baby ! Praktycznie od samego początku byłem stale podniecony i czułem mrowienie w dole brzucha, a tu praktycznie nie było nawet gdzie zwalić sobie konia. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że ciężko będzie mi dotrwać do końca wyprawy. Na szczęście kumple zadbali o to, żebym ciągle miał jakieś zajęcie. Nie miałem, więc zbyt dużo czasu, aby zagłębiać się w erotycznych marzeniach. Dla usprawnienia żeglugi i równomiernego obciążenia wszystkich obowiązkami podzieliliśmy się na trzy wachty: Bogdan z Grzegorzem, Darek z Adrianem i ja z Maćkiem. Taki podział bardzo mi odpowiadał, ponieważ miałem więcej sposobności do przebywania z tym boskim samcem. Jednakże obawiałem się, aby nie dać poznać po sobie, jak działa na mnie jego obecność.

Przez cały czas towarzyszył nam upał, a my musieliśmy oszczędzać zapas słodkiej wody do picia do czasu aż trafi się sposobność uzupełnienia. Z tego powodu zmuszeni byliśmy kapać się w morzu. Kiedy tylko podpłynęliśmy do brzegu w jakimś odludnym miejscu, koledzy bez jakiegokolwiek skrępowania zrzucali z siebie wszystko i zupełnie na golasa wchodzili do wody. Żartów i śmiechu było co niemiara, kiedy wzajemnie bryzgali się morską wodą. Początkowo bałem się, żeby w takiej sytuacji nie zdradzić się swoim wzwodem. Większe podejrzenia budziłoby jednak, gdybym jako jedyny w tej grupce wzbraniał się przed nagością. Chcąc nie chcąc nie mogłem się wyłamywać. Szybko zrozumiałem, że lekka erekcja w takich okolicznościach jest zupełnie naturalną sprawą i występuje prawie u każdego mężczyzny, o ile nie skończył jeszcze siedemdziesięciu lat. Stwierdziłem, że moi towarzysze również mieli podniesione członki, ale oni nie czynili z tego żadnego problemu. Niemniej starałem się nie spoglądać zanadto w ich stronę, ponieważ nie byłem pewien ile potrafiłbym wytrzymać.

Kiedy, po kąpieli, odpoczywaliśmy w cieniu drzew odezwał się Grzegorz:
- Jak na początek wyprawy wszystko układa się znakomicie, nawet pogoda nam sprzyja.
- Gdyby tylko było jeszcze co wyruchać - zażartował Darek i wsunąwszy dłoń w szorty zaczął masować sobie krocze.
- Na razie musi ci wystarczyć własna ręka - odparł Grzegorz a potem dodał - Nie krępuj się, jesteśmy przecież dorosłymi facetami i każdy z nas ma podobne potrzeby. Poza tym jesteś wśród swoich.
- Ja natomiast wolę, kiedy robi to cudza ręka. Wtedy mogę zamknąć oczy i całkowicie poddać się odprężeniu - wtrącił Maciek.
- No, to będziesz musiał poczekać, aż dopłyniemy do jakiegoś miasta - stwierdził Darek.
- Tak ? I jeszcze pewnie będę musiał zapłacić jakiejś nie domytej portowej dziwce za to, że będzie mnie dotykać ? - oburzył się Maciek.
- Chyba, że ktoś spośród nas ofiaruje się, by cię obsłużyć - odpowiedział Bogdan ze śmiechem.
Jedynie Adrian nie brał udziału w rozmowie udając pogrążonego w myślach. Darek spojrzał w moim kierunku i stwierdził raczej niż zapytał.
- Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się z tego powodu zgorszony ? Po czym oparłszy się o pień drzewa rozpiął spodnie i wyjął grubą fujarę. Dwoma palcami zsunął napletek, przymknął oczy i rozpoczął powoli, leniwie przesuwać dłoń wzdłuż penisa w górę i w dół. Bez pospiechu, jakby delektując się tym, co robił. Towarzyszyły temu ciche, ledwo słyszalne westchnienia i jęki. Chwilę później sam Grzegorz zaczął go naśladować, a w końcu dołączył do nich Bogdan. Jak zahipnotyzowany patrzyłem na tę trójkę, oddającą się przyjemności niemal zapomniawszy o otaczającym świecie. Powolne, rytmiczne ruchy ich dłoni wydawały się być doskonale zsynchronizowane. Kątem oka zobaczyłem Adriana bezlitośnie miętoszącego swoje krocze poprzez materiał szortów. Siedzący obok mnie Maciek musiał dostrzec wraz podniecenia na mojej twarzy, bo zaproponował:
- Chcesz wyświadczyć przysługę koledze ?
Powiedziawszy to zsunął slipy poniżej do kostek i rozchylił kolana. To, co ujrzałem zaparło mi dech. Tyle ?mięcha? nie widziałem u nikogo wcześniej. Masywny, około dwudziestocentymetrowej długości członek sterczał w górę uniesiony majestatycznie, odsłaniając ciemnoróżową główkę. Obszerny worek zwisał pomiędzy udami, rozciągnięty pod ciężarem jąder o wielkości dużych kasztanów. Byłem jak skamieniały nie bardzo wiedząc, jak się zachować w tej sytuacji. Poza tym sądziłem, ze Maciek żartuje sobie ze mnie, ale on powtórzył:
- Hej, stary ! Jeżeli masz ochotę, to bierz się do roboty. W naszej grupie nie musisz się krępować.
Z bijącym jak młot sercem przysunąłem się do niego. Niepewnie zanurzyłem rękę pomiędzy włochate uda. Najpierw ująłem mosznę. Wielkie kule całkowicie wypełniły mą dłoń. Przez chwilę bawiłem się nimi delikatnie je pieszcząc a następnie przesunąłem dłoń wyżej w kierunku grubego fallusa, którego z ledwością potrafiłem objąć. Zacząłem wykonywać ruchy posuwisto-zwrotne, starając się najlepiej jak tylko umiałem masować imponujący oręż, aby zadowolić potężnego faceta. Sam byłem już nieźle podjadany, więc rozpiąłem własne spodnie i wydobyłem ze slipów kutasa, który już bolał od skumulowanego w nim napięcia. W ten sposób, jedną ręką zaspakajałem kumpla a drugą próbowałem rozładować samego siebie. Wreszcie i Adrian, nie chcąc się wyłamywać od reszty zdecydował się oswobodzić swojego ?pytona? aby dać upust podnieceniu. Wszystko trwało kilkanaście minut, kiedy nieco głośniejszy jęk Darka oznajmił wszystkim, że mężczyzna zdołał osiągnąć punkt kulminacyjny. Po nim niemal w tym samym czasie finiszowali Bogdan i Grzegorz. Maciek był, pod tym względem wyjątkowo wytrwałym zawodnikiem i musiałem się nieźle napracować. Podczas, gdy zajmowałem się miśkiem do moich uszu docierały pomruki zadowolenia. Wreszcie u ujścia cewki moczowej pojawiła się kropla bezbarwnego płynu. To, co potem się stało przypominało erupcję wulkanu. Gwałtowny skurcz wstrząsnął ciałem Maćka i strumień gorącej, białej ?lawy? wystrzelił w górę, po czym opadł mi na dłoń spływając po niej strużkami aż na kudłate uda kumpla. Ja również byłem już u szczytu podniecenia, wytrysnąłem więc niemal natychmiast po nim.
- Dzięki stary ! ? zwrócił się do mnie Maciek podając paczkę chusteczek higienicznych, abym mógł zetrzećssiebie jego i własny ejakulat.
- Gdybyś jeszcze kiedyś potrzebował, to możesz na mnie liczyć - odpowiedziałem.
Przez chwilę czekaliśmy jeszcze na Adriana, który zdawał się zupełnie stracić kontakt z otaczającym światem. Zamglony wzrok i ciężkie sapanie wskazywały, że on też już dochodzi. Nastąpił urwany okrzyk i koleś na moment znieruchomiał podczas, gdy wyrzucana krótkimi seriami sperma lądowała na trawniku pomiędzy jego nogami. Nieco zawstydzony spojrzał nas, schował członka do slipów i zapiął szorty.
- No, panowie ! Czas wracać na pokład ? zdecydował kapitan.
W morskiej wodzie spłukaliśmy z siebie resztki nasienia i mogliśmy ruszyć dalej. Przez najbliższe dni nikt ani słowem nie nawiązał do tego, co się wtedy miało miejsce. Tak jakby było to czymś zupełnie naturalnym, nie posiadającym jakiegokolwiek znaczenia.

Jakiś tydzień później przepływaliśmy obok Sardynii. Malowniczy pejzaż zielonej wyspy tak zachwycił wszystkich, że zdecydowaliśmy przenocować na brzegu. Całe szczęście, że przy wypożyczaniu jachtu przewidujący Darek pomyślał o trzech dwuosobowych namiotach. Dopłynąwszy do brzegu ponownie musieliśmy podzielić się obowiązkami. Darek z Adrianem zajęli się rozbijaniem namiotów, Bogdan z Grzegorzem mieli przygotować posiłek, natomiast ja i Maciek udaliśmy się w kierunku pobliskiego lasu, aby nazbierać suchych gałęzi do rozpalenia ogniska. Dotarliśmy do niewielkiej, uroczej polanki. Niosąc sporą wiązkę suchych gałązek potknąłem się o wystający z ziemi korzeń i rozsypując je wokół siebie runąłem na Maćka. Przewróciłem faceta na plecy a sam wylądowałem twarzą pomiędzy jego udami. Zawstydzony zaistniałą sytuacją oraz własną niezręcznością przeprosiłem kolegę i zamierzałem się podnieść, gdy silne ręce mężczyzny uchwyciły moją głowę i docisnęły do krocza. Nawet nie próbowałem opierać. Prawdę mówiąc ta sytuacja bardzo mi odpowiadała. Dobrze wiedziałem, czego pragnie kompan i zamierzałem spełnić jego życzenie najdokładniej jak tylko potrafiłem. Do moich nozdrzy dotarła intensywna, ostra woń samczego potu powodując natychmiastową erekcję. Spojrzałem pytająco na miśka. Skinął głową na znak aprobaty. Nie czekając dłużej rozpiąłem mu szorty i zsunąłem je całkowicie. To samo zrobiłem ze slipami. Piękny, ospały jeszcze olbrzym dostojnie spoczywał na imponujących jajach. Nie chciałem jednak zaczynać w sposób brutalny, od samej istoty rzeczy. Podciągnąłem w górę podkoszulek Maćka i zanurzyłem dłonie w obfitym owłosieniu na brzuchu przesuwając je stopniowo wyżej, w kierunku muskularnego torsu. Maciek spojrzał na mnie trochę zdziwiony, ale nie protestował. W gąszczu włosów odszukałem brodawki sutkowe i zacząłem je szczypać w sposób bardzo delikatny. Nie było moją intencją sprawianie bólu kochankowi, chciałem go tylko nieco podniecić. Wkrótce poczułem jak twardnieją. Ponieważ w moich spodniach zrobiło się już ciasno postanowiłem pozbyć się ubrania. Maciek w tym czasie ściągnął do końca podkoszulek. Byliśmy teraz całkowicie nadzy i wyłącznie dla siebie. Położyłem twarz na piersi kumpla, z nosem zanurzonym w gęstwinie włosów, rozpocząłem lizanie sutków. Przyspieszony oddech faceta i ciche jęki świadczyły o tym, że sprawia mu to przyjemność. Przypuszczalnie po raz pierwszy ktoś pieścił go w ten sposób. Przesuwałem twarz się coraz niżej, w kierunku brzucha. Na krótki czas zagłębiłem język w pępku i kontynuowałem schodząc jeszcze niżej. Wreszcie dotarłem do samego epicentrum pożądania. Zaganiacz Maćka był teraz w pełnej gotowości. Objąłem wargami wielką żołądź uważając, aby nie zaczepić o nią zębami i powoli wsuwałem szerokiego wała w głąb ust. Szczeka bolała mnie od maksymalnego rozwarcia, ale dla tego samca gotowy byłem znieść wszystko. Maciek ponownie uchwycił moją głowę i mocno ją docisnął rozpoczynając jednocześnie energiczne ruchy biodrami. Zajęci sobą nawet nie zauważyliśmy, że ktoś nas obserwuje. Drgnąłem, kiedy usłyszałem głos Darka. Stał na skraju polany z rozpiętymi spodniami intensywnie masując kutasa.
- Mogliście mi powiedzieć, że macie zamiar się zabawić. Poszedłbym z wami.
- Jeżeli masz ochotę, to nie ma problemu. Możesz się dołączyć - wysapał Maciek.
Mężczyzna szybko zrzucił z siebie ubranie i klęknął za moimi plecami. Sprawdził palcem mój zwieracz i zapytał;
- Nie robiłeś tego jeszcze w ten sposób ? Prawda ? - Nie. Jeszcze nie - odrzekłem.
- Zdajesz sobie sprawę, że będzie boleć ? Muszę być pewny, że tego chcesz.
- Tak, chcę ! - padła odpowiedź zanim zdążyłem się zastanowić.
- W porządku. Mam coś, co nam ułatwi sprawę - powiedział, po czym podszedł do rzuconych na trawniku szortów i z kieszeni wydobył jakąś tubkę. - Zawsze noszę to przy sobie, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda - roześmiał się.

Chłodna, śliska substancja wypełniła mi odbyt. Darek starannie rozprowadzał ją po powierzchni i wewnątrz. Chwilę później mocne dłonie stalowym uściskiem objęły mnie w pasie. Pomiędzy pośladkami poczułem twardego, gorącego drągala.
- Rozluźnij się ! - usłyszałem - Tak będzie nam łatwiej.
Koleś przez jakiś czas pocierał żołędzią moją skórę, by w najmniej oczekiwanym momencie wtargnąć we mnie. Krzyknąłem i odruchowo zacisnąłem mięśnie, ale gruby wał był już cały wewnątrz. Miałem wrażenie że rozerwany odbyt płonie żywym ogniem. Darek spodziewając się takiego stanu rzeczy dał mi czas, żeby ochłonąć. Kiedy fala bólu zelżała dałem mu znać, a on zaczął powolne i delikatne ruchy. Niespodziewanie dotarł do nas głos Adriana stojącego w cieniu drzew z ręką w spodniach, ściskając własne genitalia.
- Chłopaki ! Pozwolicie mi przyłączyć się do was ?
- Jasne ! - odpowiedział Darek - Wyskakuj z ciuchów i chodź tutaj.
Nie trzeba było mu tego dwa razy powtarzać. Adrian, sprawiając wrażenie straszliwie wyposzczonego, rozebrał się w błyskawicznym tempie ukazując naszym oczom doskonale wypracowaną sylwetkę młodego pakera. Piękny, masywny członek okolony delikatnym zarostem prezentował się imponująco na tle szerokich, umięśnionych ud. Adrian ułożył się na plecach za Maćkiem i zajął się pośladkami kolegi. Jego język sprawnie poruszał się w szczelinie pomiędzy włochatymi półkulami, aby chwilę później zagłębić się w dziurce. Maciek jęknął gwałtownie. Wspólne baraszkowanie trwało w najlepsze, aż przerwał je rozbawiony głos Bogdana.
- No, i wszystko jasne. Tak zwykle bywa, kiedy pozostawia się młodzież bez nadzoru?
- Dosyć długo nie wracaliście, więc postanowiliśmy sprawdzić, co się z wami dzieje - usprawiedliwił się Grzegorz - Ponieważ jednak widzę, że nic złego się wam nie przytrafiło, to nie przerywajcie sobie.
- Hmm? A właściwie, dlaczego mielibyśmy stracić taką okazję do dobrej zabawy ? - zastanawiał się głośno Bogdan.
Kątem oka spostrzegłem jak facet ściska dłonią krocze Grzegorza, podczas gdy tamten zaczyna mu rozpinać pasek. Bez jakiegokolwiek zażenowania Grzegorz wsunął rękę w bokserki kolegi i wydobył z nich okazałych rozmiarów genitalia dojrzałego mężczyzny. Z miną konesera przez chwilę pieścił je w dłoniach, po czym uklęknął i wziął do ust ptaka, który w tym czasie zaczął już nabrzmiewać i podnosić się. Bogdan stał z głową lekko odchyloną do tyłu i przymkniętymi powiekami. Wyraz rozkoszy na twarzy i urywane jęki były świadectwem tego, co w tej chwili przeżywał. Kilka minut później kolejne partie garderoby lądowały na trawniku, aż wreszcie obaj panowie będąc całkowicie na golasa dołączyli do reszty. Zdumiony patrzyłem jak ci dwaj żonaci, mający już przecież swoje lata mężczyźni baraszkują ze sobą sapiąc z podniecenia.
Darek, w tym czasie, pozostawił mnie i zainteresował się Adrianem, który z muskularnymi pośladkami wypiętymi w prowokacyjny sposób nadal lizał włochate dupsko Maćka. Adrian nie przerwał zajęcia, jakby nawet nie zdawał sobie sprawy, że właśnie wszedł w niego twardy kutas kolegi.
- Ten to ma praktykę. Pewnie nie robi tego po raz pierwszy ? pomyślałem z odrobiną ironii.
Nadal pieściłem Maćka, teraz jednak dobrałem się do worka, którego zawartość tak mnie fascynowała. Poprzez miękką skórę gmerałem językiem w jego wnętrzu. Starałem się pochwycić wargami ciągle wymykające się kule. - Lubisz bawić się jajami ? ? zapytał Maciek i po chwili dodał ? Ok. Wystarczy tego. Teraz odwróć się tyłem. Powinieneś być już odpowiednio rozluźniony.
- Nie ! - przerażony niemal krzyknąłem, mając przed oczami widok olbrzyma, stojącego w pełnej gotowości, z odsłoniętą główką mokrą od mojej śliny.
Maciek nawet nie słuchał protestów. Na nic zdał się jakikolwiek opór, kiedy silne łapska chwyciły mnie w pasie i bez najmniejszego trudu powaliły na trawnik, odwracając siedzeniem do góry. Facet nie bawił się w czułości, rozsunął kolanem moje uda. Leżałem przygnieciony pod ciężarem potężnego samca mając na plecach jego kudłaty tors. Jedno mocne pchnięcie i poczułem się jak rozrywany. Pociemniało mi w oczach i miałem wrażenie spadania w przepaść. Po chwili zrozumiałem jednak, że większość odczuć to tylko objawy strachu. W rzeczywistości wcale nie było to tak bolesne jak się obawiałem. Z wdzięcznością pomyślałem o Darku, który poniekąd mnie na to przygotował. Energiczne ruchy i gorący fallus Maćka wypełniający wnętrze, główką masujący mi prostatę doprowadziły wkrótce do granicy podniecenia, poza którą wszystko przestawało istnieć zlewając się w jedno oszałamiające uczucie trudnej do wyrażenia rozkoszy. Poprzez mgłę zasłaniającą wzrok dostrzegałem obu ?dziadków? zabawiających się w pozycji ?69?. Na zewnątrz i wewnątrz mnie wszystko wirowało. Skumulowane gdzieś w dolnych partiach brzucha napięcie rozrywało mi członka domagając się natychmiastowego rozładowania. Nie potrafiłem już zapanować nad podnieceniem. Dalej wszystko działo się niejako samoczynnie. Czas jakby się zatrzymał a ja na moment straciłem poczucie rzeczywistości. Miałem wrażenie, jakby coś wewnątrz eksplodowało i cała nagromadzona energia opuściła mnie wraz z nasieniem wytryskującym na trawnik. Do uszu docierały odgłosy Maćka sapiącego coraz szybciej i głośniej. Gwałtownym ruchem wycofał się na zewnątrz, a w następnej chwili powietrze rozdarł donośny ryk, godny prawdziwego niedźwiedzia i gorąca, lepka ciecz spryskała mi skórę na plecach i pośladkach.
- Dzięki stary ? usłyszałem - Mam nadzieję, że tobie również było dobrze ?
Wycieńczeni upadliśmy na trawnik i patrzyliśmy nasi kumple kolejno finiszują. Głośne jęki i zamglony, nieobecny wzrok Adriana leżącego na plecach ze stopami zarzuconymi na ramiona Darka świadczyły, że koleś przeżywa głęboki orgazm. Niedługo potem gwałtowny skurcz wstrząsnął ciałem chłopaka i biały strumień zalał muskularną klatę. Widząc to Darek wyszedł z niego i uklęknąwszy obok kończył ręcznie. Nabrzmiały penis ledwie mieścił się mu w dłoni, a u ujścia cewki moczowej pojawiła się kropla bezbarwnego płynu. Mężczyzna na moment zastygł w bezruchu i chwilkę później sperma wyrzucana krótkimi salwami lądowała na torsie Adriana. Igraszki ?dziadków? trwały jeszcze w najlepsze, ale widać było, że oni również zbliżają się już do finału. Grzegorz wystrzelił jako pierwszy zaledwie zdążywszy wyjąć siusiola z ust Bogdana, toteż ubrudził koledze policzki i brodę. Obaj byli nieco zaskoczeni, jakby nie wiedzieli czym taka zabawa może się skończyć. Bogdan jeszcze przez jakiś czas męczył swoje ptaszysko energicznie poruszając dłonią. Krótki, urwany okrzyk był dla nas sygnałem, że i on osiągnął w końcu zaspokojenie.

Zmierzchało się już, kiedy zmęczeni, ale w znakomitych humorach wracaliśmy do obozu pozostawiając za sobą małą, leśną polankę ? milczącego świadka naszej przygody. Tej nocy dzieliłem namiot z Maćkiem. Mój misiek (jak odtąd nazywam go w myślach) zasnął jak kamień, skoro tylko się położył, natomiast ja nie mogłem usnąć przeżywając ciągle na nowo to, co dzisiaj się wydarzyło. Leżałem na boku wpatrując się jak wielki, kudłaty tors śpiącego mężczyzny powoli unosi się i opada.

Do samego końca naszej wyprawy nie powtórzyła się już podobna historia. Nikt też nie wspomniał ani słowem tego, co owego popołudnia miało miejsce pomiędzy nami. Zrozumiałem, że moi towarzysze potraktowali to jedynie, jako sposobność do rozładowania napięcia seksualnego i nic więcej. Na pierwszym spotkaniu po sezonie oznajmiono mi, że egzamin na żeglarza przeszedłem pomyślnie i w rezultacie stałem się pełnoprawnym członkiem grupy. Obecnie planujemy kolejną wyprawę na przyszły sezon. A wtedy? kto wie, co może się jeszcze wydarzyć ?

LePetitOurs